Muzeum Neonów. Warszawa rozświetlona w stylu retro

neon museum warszawa

W warszawskiej dzielnicy Kamionek, przy ulicy Mińskiej 25, mieści się modny kompleks zwany Soho Factory. Znajdziecie tu m.in. ekskluzywną restaurację Mateusza Gesslera (Warszawa Wschodnia), ale również jedno z mniej znanych warszawskich muzeów. Choć wśród zagranicznych turystów jest wyjątkowo popularne. Muzeum Neonów to inicjatywa w całości prywatna, której celem jest ochrona i renowacja zabytkowych neonów, nie tylko tych stołecznych.

 

Pierwszy neon zaświecił się w Warszawie w 1926 roku i był reklamą Philipsa. W okresie międzywojennym stolicę rozświetlało ok. 70 neonów, a ich autorami byli w większości nieznani twórcy. Ozdabiały bary, restauracje, kawiarnie, kluby nocne czy inne reprezentacyjne miejsca. Zwano je „semaforami na ścianach”, a jako nowinka techniczna wzbudzały dużą ekscytację i ciekawość warszawiaków.

Lata mijały, neonów raczej nie przybywało, przyszła za to wojna, a po niej nowy ład społeczny i polityczny. Po śmierci Stalina w 1953 roku, gdy komunizm wciąż trzymał się dzielnie mimo lekkiej odwilży, zaczęto szukać nowego marketingowego środka przekazu, który pogodziłby socjalizm z konsumpcjonizmem. Padło na neony. W 1956 roku powołano do życia Państwowe Przedsiębiorstwo „Reklama”, które opracowało reguły dotyczące projektowania neonów. To właśnie ta data wyznacza powrót świetlnych reklam po wojnie na ulice Warszawy.

 

Ulica Wierzbowa w Warszawie była w okresie międzywojennym stołecznym “zagłębiem klubowym”. Na zdjęciu widoczne neony restauracji Oaza, Adria i Ziemiańska.

 

Ulica Marszałkowska w Warszawie w latach 1929-39

 

Marszałkowska, rok 1974

 

Nie reklama, a sztuka

Choć nazywam neony reklamami, nie do końca pełniły taką funkcję w zamyśle swoich twórców i zleceniodawców. Miały przede wszystkim stanowić przykład sztuki użytkowej, która ubarwi szare i przygnębiające ulice polskich miast doby PRL-u. Za ideą powszechnej stołecznej neonizacji kryła się chęć nadania Warszawie charakteru nowoczesnego, europejskiego miasta. Neony musiały być dobrze wkomponowane w istniejącą architekturę, harmonijnie współgrać z całą przestrzenią miejską, a nad ich projektami pracowali najwybitniejsi graficy, architekci i plastycy. Warto wspomnieć o Janie Mucharskim (pionierze polskiej grafiki reklamowej), architektach Janie Bogusławskim i Bohdanie Gniewiewskim oraz grupie „neoniarzy” w składzie Tadeusz Rogowski, Maksymilian Krzyżanowski i Zbigniew Labes.

Wykonanie neonu zabierało nawet 3 lata, a gdy już powstał, musiał być zatwierdzony przez szereg instytucji. W latach 60. XX wieku poziom biurokratyzacji osiągnął swój szczyt. Dla przykładu, w 1969 roku należało uzyskać pozytywną opinię m.in. od dzielnicowego architekta, właściciela budynku, komisji Pracowni Sztuk Plastycznych, projektanta elektryka czy specjalistycznej komisji w Urzędzie Miasta. Ale z drugiej strony ład w przestrzeni publicznej to jeden z tych elementów, które w PRL-u dobrze funkcjonowały, a kapitalistyczna Polska w żaden sposób nie jest w stanie o to zadbać.

Lata 70. XX wieku to rozkwit neonizacji i wzrost popularności samych neonów. Stały się po prostu modne. Od wcześniejszych realizacji różniły się przede wszystkim rozmiarami (były dużo większe) i przeważały w nich litery blokowe, a nie popularne w latach 50. zawijasy. Kolejna dekada przyniosła niestety kres epoki neonów, głównie ze względu na kryzys gospodarczy i wprowadzenie stanu wojennego. Były zbyt kosztowne w utrzymaniu, zużywały za dużo prądu, a dodatkowo wymagały częstych i natychmiastowych napraw. Dlaczego natychmiastowych? Niegdyś w napisie nad dworcem kolejowym Warszawa Główna zgasła literka „Ł”. Na nieszczęście kolejarzy, a ku uciesze warszawiaków i przyjezdnych naprawa zajęła kilka dni.

 

Muzeum Neonów w Warszawie

Nadeszły lata 90., a potem nowe milenium i zdawało się, że neony już nigdy nie powrócą na ulice polskich miast. Ich miejsce zajęły krzykliwe szyldy, wielkie billboardy czy też LED-owe lampki. Ale od kilku lat można zauważyć powolny, bardzo powolny powrót do neonów. Niektóre z zaniedbanych od lat reklam świetlnych wracają do życia, powstają także zupełnie nowe realizacje. Blask dawnym neonom przywraca dwójka zapaleńców – Ilona Karwińska oraz David Hill. Postanowili nie tylko ratować warszawskie i pozawarszawskie neony, ale też stworzyć miejsce, w którym będzie można je oglądać. Wszystko po to, aby tchnąć w nie nowe życie i uratować od zapomnienia.

Tym sposobem w 2012 roku powstało Muzeum Neonów zwane z angielska Neon Museum. Stała kolekcja składa się z około stu starych neonów i innych instalacji reklamowych, które pochodzą z całej Polski. Tylko niektóre z nich świecą jak za dawnych lat, wiele stoi zgaszonych i czeka, kiedy znowu będą mogły rozbłysnąć. Choć muzeum jest niewielkie, to warto je odwiedzić, przy okazji udając się na spacer po industrialnym kompleksie Soho Factory.

Zwiedzanie

Otwarte od czwartku do niedzieli, szczegóły tu http://www.neonmuzeum.org/

Bilety: 15 zł normalny, 12 zł ulgowy, dzieci do lat 6. wchodzą za darmo

neon museum warszawa

muzeum neonów w warszawie

muzeum neonów

muzeum neonów soho factory

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.