Jedź, zwiedzaj i nie oszczędzaj. Wydawanie z głową

Jedź, zwiedzaj i nie oszczędzaj. Wydawanie z głową

Ceny najpopularniejszych walut (euro i dolara) skoczyły w marcu do nienotowanego dotąd poziomu. Jeśli taka sytuacja utrzyma się dłużej, a granice zostaną w końcu otwarte, niechętnie ruszymy w podróż. Nie wiemy jeszcze, jak zachowają się linie lotnicze. Mogą oferować tańsze bilety, aby przyciągnąć więcej turystów, albo wręcz przeciwnie – zaproponować zaporowe ceny, aby pokryć straty.

 

Jeśli bilety podrożeją, jeszcze bardziej niż teraz kluczowe okaże się oszczędzanie na podróże. Nie będę Wam prawić mądrości, jak odkładać pieniądze, bo powstało o tym milion wpisów. 5 moich kluczowych porad zebrałam w poniższej infografice. Jednocześnie chcę uspokoić wszystkich pisarzy i wydawców zaniepokojonych radą, aby nie kupować książek. Czasami dzieje się tak, że wypożyczam jakąś książkę z biblioteki i tak mnie zachwyca, że po jej przeczytaniu postanawiam nabyć własny egzemplarz. Jeśli chodzi o prezenty na rozmaite okazje – najbardziej cieszą mnie książki i to o nie zawsze proszę.

 

Oszczędzanie z głową

Moją guilty pleasure, jak mawiają Anglicy, są wydatki kulturalne. Nie odmawiam sobie wyjścia do kina, opery czy teatru. Ale na film wybieram się na seanse poniedziałkowe (bilety w cenie 12 zł, a nie 28 zł jak w weekend), a do teatru chodzę na wejściówki (w moim ulubionym Teatrze Narodowym kosztują 45 zł, czyli tyle, ile pełnoprawny bilet np. w Teatrze im. Osterwy w Lublinie). Nie korzystam z usług kosmetyczki i fryzjera, bo nie lubię tych klimatów. Włosy od kilkunastu lat podcinam sobie sama :).

Taki sposób życia – oszczędny, ale dopuszczający przyjemności – pozwala mi odłożyć pieniądze na podróże. Było tak też wtedy, gdy zarabiałam jak na warszawskie warunki bardzo mało i zdecydowanie poniżej moich umiejętności. Dlatego jeśli myślicie, że Was nie stać na wiele egzotycznych kierunków, zróbcie sobie rachunek sumienia i rachunek sensu stricto, podliczając miesięczne wydatki. Ile wydajecie na telefon, alkohol, kolacje na mieście, kawiarnie, fryzjera, paliwo? 100 zł oszczędności miesięcznie pozwoli Wam za rok lub dwa polecieć do bardzo taniej Azji Południowo-Wschodniej, jeśli dołożycie do tego budżet przewidziany na dotychczasowe wakacje.

 

Wydawanie z głową

Kupiliście bilet, przylecieliście i zaczynacie zwiedzać dane miejsce. Posłuchajcie mojej dobrej rady – nie rezygnujcie z atrakcji i biletów wstępu. Ja wiem, że na przykład Koloseum dobrze widać z zewnątrz, bez wykupowania biletu wstępu, ale serio? Przylecieliście do Rzymu po to, aby obejść je wokół, zrobić kilka zdjęć i tyle? Skoro już tu jesteście, to wydajcie te 22 euro (bilet obejmujący też Palatyn i Forum Romanum) i miejcie tę satysfakcję, że widzieliście je w środku. Możecie wówczas z dumą ogłosić: „Podoba się mi!” / „W Gladiatorze inaczej wyglądało!” / „Strata pieniędzy!”. Właśnie na tym polega podróżowanie – na doświadczaniu. Czasem jest to radość i ekscytacja, czasem rozczarowanie i poczucie bycia oszukanym. Ale nie doświadczycie tego, jeśli nie spróbujecie.

 

Rzymskie Koloseum największe wrażenie robi z zewnątrz. W środku podziurawione, z połamanymi kolumnami, ale nie codziennie można spacerować po jednej z najsłynniejszych budowli świata. Dlatego warto kupić bilet wstępu.

 

Teraz jestem w o tyle dobrej sytuacji, że bez ścisku w gardle wydaję duże sumy na bilety wstępu. Ale przez wiele lat podróżowania rezygnowałam z obiadów w restauracjach, aby mieć pieniądze na atrakcje. Zwiedzałam Włochy, jedząc jedynie kawałek pizzy w ramach ciepłego posiłku :). Dotychczas najwięcej zapłaciłam za bilet wstępu do Petry (364 zł w ramach Jordan Pass) i Parku Narodowego na Wyspie Wielkanocnej (324 zł). Nie jestem w stanie przypomnieć sobie sytuacji, w których żałowałam wydanych pieniędzy, za to łatwo przychodzą mi do głowy miejsca, których nie zobaczyłam z niepotrzebnej oszczędności.

 

Oszczędzanie w podróży

Dużo pisze się o oszczędzaniu na podróże, ale brakuje wskazówek, jak z głową wydawać pieniądze już na miejscu. Poniżej zestaw moich złotych rad, do których stosuję się, podróżując solo:

  • Noclegi: pokój prywatny tylko do kwoty ok. 120 zł. Jeśli jest droższy, wybieram hostel i pokój wieloosobowy.

Mogę sobie obecnie pozwolić na hotele, ale zwyczajnie szkoda mi kasy na pokój, w którym będę tylko spać, a nie siedzieć cały dzień. Poza tym hostele to wciąż świetna opcja na poznanie ciekawych osób i wymienienie się doświadczeniami i poradami podróżniczymi. Dają też czystą przyjemność z przebywania z ludźmi, jeśli podróżuje się solo.

  • Dojazd z lotniska: zawsze komunikacja publiczna (nie raz czekałam kilka godzin na pierwszy poranny kurs autobusu).

Gdy biorę taksówkę, staram się szukać ludzi jadących w tym samym kierunku, aby podzielić koszty. Do tej pory najwięcej zapłaciłam za dojazd z lotniska do Teheranu (80 zł) i Madaby (120 zł). Auć!

  • Posiłki: W podróż nie ruszam dla wrażeń kulinarnych i stołowania się w restauracjach z przewodników Michelina.

Szukam lokalnych knajp, gdzie jedzą też miejscowi. Do tej pory najwięcej za posiłki wydałam w Dubrowniku (70-80 zł za obiad).

  • Transport: Zawsze wybieram transport zbiorowy, nigdy nie wypożyczam samochodu, bo nie mam prawa jazdy. Nie umiem jeździć nawet na skuterze!

Po Kambodży, Tajlandii i Chile poruszałam się wypożyczonym rowerem. Próbując dotrzeć do jakichś atrakcji, kilka razy zdarzyło się mi korzystać z taksówki, płacąc na pół z innym turystą, oraz z wycieczek zorganizowanych z przewodnikiem (tak zwiedziłam np. Persepolis).

 

A to dotychczas mój najlepszy podróżniczy transport. Stary Kurd wiózł mnie w koszyku swojego motorka w Urfie.

 

2 thoughts on “Jedź, zwiedzaj i nie oszczędzaj. Wydawanie z głową

  • 02/04/2020 at 19:39
    Permalink

    Święta prawda, żeby nie rezygnować z atrakcji, wiem coś o tym. W 2009r. byłam w Tunezji i do dziś żałuję, że nie pojechałam na dwudniową wycieczkę na Saharę. Ech…

    Reply
    • 02/04/2020 at 19:45
      Permalink

      Też bym żałowała :( Nie pozostaje mi nic innego, aby życzyć Ci powrotu do Tunezji. Ja jeszcze nigdy nie byłam, ale z chęcią odwiedziłabym ten kraj.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *