Grand Tour. Jak dawniej podróżowano?

Grand Tour. Jak dawniej podróżowano?

Uciążliwe przemieszczanie się przez pół dnia, dużo wypitego alkoholu, pieniądze stracone w grze w karty, a noce spędzane u boku pań lekkich obyczajów. Czy to wycinek ze współczesnej eskapady z plecakiem amerykańskiego dwudziestolatka? Nie, tak wyglądały podróże arystokracji w XVII i XVIII wieku, czyli słynny Grand Tour.

 

Grand Tour, wielka podróż po Europie w epoce oświecenia, była uważana za niezbędny element kształcenia młodych dżentelmenów. I właśnie do chłopców i tylko chłopców była skierowana. Wszystko zaczęło się od synów angielskiej arystokracji, których w drugiej połowie XVII wieku wysyłano na południe Europy w celach edukacyjnych. W czasie takiej eskapady – często trwającej ponad rok – nie tylko uczyli się języków obcych, poznawali inne kultury i obyczaje. Poszerzali także horyzonty myślowe, wyrabiali sobie gust artystyczny oraz nabierali dobrych manier. Edukacja młodego dżentelmena bez wyruszenia w Grand Tour była uważana za niepełną. A tym samym wiązała się ze znacznym uszczerbkiem w wychowaniu.

Obowiązkowymi przystankami w czasie podróży były miasta uważane za główne centra kulturalne tamtych czasów: Paryż, Wenecja, Florencja, Rzym, a często również Neapol wraz z niedawno odkrytymi Pompejami. Z czasem w programie znalazła się również Genewa, Wiedeń, Lyon i Amsterdam. Jednak to bez wątpienia Włochy stanowiły główną destynację ze względu na bogactwo i różnorodność swojego krajobrazu, dziedzictwo antyku i fascynujące życie kulturalne. Grand-turyści podróżowali w niewygodach z miasta do miasta, często zatrzymując się również na wsi lub w miasteczkach. A większość czasu (nawet kilka miesięcy) spędzali w trzech kluczowych miastach: Paryżu, Rzymie, Florencji lub Wenecji.

 

Grand Tour – wspólnota podróżników

Jak wspomniałam, zaczęło się od angielskich młodzieńców. Ale do grona podróżników dołączyli z czasem europejscy artyści, pisarze i różnego typu ekscentrycy, którzy nad cele edukacyjne przedkładali możliwe uciechy i rozrywkę. Z tego powodu nierzadką dolegliwością była występująca wśród nich wszawica lub choroby weneryczne. Nie wspominając o dzieciach z nieprawego łoża. Jednak prócz tych niechcianych i niespodziewanych podróżniczych pamiątek, głównym efektem Grand Tour było zawiązanie się szczególnej wspólnoty doświadczeń, upodobań i poglądów ówczesnych europejskich elit. Za jej sprawą upowszechniały się mody intelektualne i artystyczne oraz tworzyły się ważne więzi towarzyskie.

Grand Tour było kosztowne nie tylko ze względu na wydatki przeznaczane na samą podróż. Również z powodu kupowanych po drodze nie byle jakich pamiątek. Każdy szanujący się podróżnik, dysponujący odpowiednimi środkami materialnymi – o ile jeszcze ich nie przepił – musiał znaleźć czas na pozowanie do portretu, zwłaszcza w Rzymie u tamtejszych niekoniecznie włoskich malarzy.

Prócz obrazów (nie tylko z własną podobizną) w ramach pamiątek z podróży przywożono również ryciny, meble czy rzeźby. Co bardziej majętni oraz obdarzeni wielką wyobraźnią i jeszcze większym tupetem Grand-turyści zastanawiali się nawet nad kupnem Koloseum. Powszechne było też spisywanie swoich wrażeń i wysyłanie ich do znajomych w formie listów lub prowadzenie pamiętnika.

 

Przewodnik dla Grand-turysty

Aby ułatwić bardziej świadome zwiedzanie odwiedzanych miejsc, zaczęto wydawać atlasy, katalogi zabytków i pierwsze przewodniki. Najpopularniejszym przewodnikiem wśród Grand-turystów było wydawnictwo Baedeker. Prócz zamieszczania turystycznych opisów rekomendowało wyłącznie wyrafinowane restauracje i najbardziej luksusowe hotele przeznaczone dla elit. Te przewodniki nie są w Polsce szerzej znane. Ale ich renoma i autorytet z czasem stały się tak duże, że Luftwaffe podczas II wojny światowej korzystało z nich, aby wyznaczać cele ataków na najbardziej atrakcyjne angielskie kurorty.

 

1. Jedną z najpopularniejszych pamiątek z Grand Tour były obrazy z widokami włoskich miast, zwłaszcza Wenecji.

grand tour

 

2. Typowi Grand-turyści, czyli młodzi dżentelmeni prezentowali się tak…

 

3. W czasie odbywania Grand Tour nie można było pominąć Rzymu. Poniższa grafika przedstawia wszystkie antyczne wspaniałości Wiecznego Miasta, które czekały na odwiedzających.

 

4. Goethe, jeden z najsłynniejszych Grand-turystów, pozujący na tle włoskiego krajobrazu

 

Wspomnienia Grand-turystów:

1. William Thomas Beckford, Dreams, Waking Thoughts, and Incidents, Ward, Lock and Co. 1891, on-line: http://manybooks.net/authors/beckford.html

2. François-René de Chateaubriand, Opis podróży z Paryża do Jerozolimy, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1981.

3. Johann Wolfgang von Goethe, Podróż włoska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1980.

4. Michał Wiszniewski, Podróż do Włoch, Sycylii i Malty, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1982.

 

2 thoughts on “Grand Tour. Jak dawniej podróżowano?

  • 14/12/2017 at 15:05
    Permalink

    Pani Marto(?)
    Pani blog jest wspaniały!
    Ani zbyt ambitny ani brzydki!
    Dziś go odkryłam i nie wiem od czego zacząć czytać.
    Zacznę od Grand Tour bo o takim podróżowaniu trochę marzę (poza tymi nieślubnymi dziećmi i chorobami wenerycznymi oczywiście).
    Czy studiowała Pani historię sztuki?
    Pozdrawiam i zabieram się do czytania!

    Reply
  • 14/12/2017 at 16:57
    Permalink

    Pani Aniu, pięć lat czekałam na taki komentarz! Aż mi się łezka zakręciła. Naprawdę! Łatwo się wzruszam :) Historii sztuki formalnie nie studiowałam, choć jest moją pasją i od dwóch lat się w tym kierunku rozwijam.
    Niech rozgości się Pani na blogu i zostanie tu jak najdłużej. Pozdrawiam serdecznie, Marta

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *