Depesze ze świata #8

depesze ze świata

Depesze ze świata to cykl ciekawostek z różnych krajów o tematyce politycznej, społecznej i kulturowej. Poznajcie świat z nieznanej strony. Dziś przeczytacie m.in. o tym, co żyło na Saharze 100 mln lat temu, dlaczego Kazachstan zmienia alfabet i jakie znane miejsce zniknęło z krajobrazu Neapolu.

 

Najniebezpieczniejsze miejsce na Ziemi

Zgodnie z ostatnimi analizami naukowców, północno-zachodnia część obecnej Sahary była przed 100 mln lat najniebezpieczniejszym miejscem na Ziemi. Wskazują na to skamieliny dinozaurów, pterozaurów, krokodyli, żółwi, ryb, bezkręgowców i roślin. Znaleziono je w starożytnych formacjach skalnych znanych jako Grupa Kem Kem, ktore są położone wzdłuż granicy Maroka z Algierią. Mieszkańcami Sahary były m.in. karcharodontozaury i deltadromy, czyli jedne z największych drapieżnych dinozaurów. Z kolei w rzekach pływały onchopristisy – olbrzymie rekiny słodkowodne. Na żadnym innym obszarze nie wystąpiło w historii Ziemi tak duże nagromadzenie wielkich drapieżników w tym samym czasie.

Kem Kem było znane od dawna nie tylko wśród paleontologów, ale także łowców skamielin. Z tego powodu szczątki wielu starożytnych stworzeń zostały splądrowane, a znaczna ich część mogła trafić do prywatnych kolekcji. Tym samym nigdy nie uzyskamy pełnego obrazu tego, jak naprawdę wyglądała Sahara w erze dinozaurów.

 

Kazachstan wypiera cyrylicę

Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew wydał rozporządzenie o wprowadzeniu łacińskiego alfabetu dla języka kazachskiego To jeden z kroków w celu budowania własnej tożsamości narodowej i odcięcia się od Rosji. Na znaczeniu zyskuje znajomość rodzimej mowy Kazachów, którą nie posługuje się znaczna część społeczeństwa, w tym wielu mieszkańców polskiego pochodzenia.

Kazachstan nie jest pierwszym krajem z byłego bloku sowieckiego, który zdecydował się zmienić alfabet. Wcześniej łacinę przyjął Uzbekistan i Azerbejdżan, a obecnie przymierza się do tego Kirgistan. Na zdjęciu ta sama kazachska moneta w wersji z cyrylicą i łaciną.

 

Alkoholizm Aborygenów

Aborygeni, rdzenni mieszkańcy Australii, zmagają się z poważnymi problemami alkoholowymi. Wśród głównych powodów można wymienić czynniki biologiczne. Aborygeni są bardziej podatni na uzależnienia ze względu na brak wypracowanych mechanizmów obronnych oraz ułatwioną przyswajalność alkoholu przez ich organizmy. Uzależnienie przychodzi zdecydowanie szybciej niż u innych ras. Podobny problem obserwuje się u ludności indiańskiej w Ameryce Południowej.

Innym powodem sięgania po kieliszek jest próba odreagowania na krzywdy, jakich doznali ze strony Brytyjczyków. Przez większą część XX wieku ludność aborygeńska miała ograniczony lub wręcz uniemożliwiony dostęp do edukacji. Z kolei nowonarodzone dzieci odbierano rodzicom, by siłą asymilować je do bycia białym Australijczykiem. Proces ten zakończył się fiaskiem, ale przede wszystkim zniszczył kulturę aborygeńską. Ich prawa były przez lata łamane i odmawiano im decydowania o sobie samych.

Po wielu latach starań dopiero w październiku 2019 r. Aborygeni wywalczyli zamknięcie dla turystów swojej świętej góry – Uluru. To, że turyści mogli się na nią wspinać, uważali za obrazę ich kultury. Od lat 50. XX wieku w trakcie wspinaczki lub z powodu odwodnienia i udaru słonecznego na Uluru zmarło 37 osób. Dla części Aborygenów był to dowód, że duchy są niezadowolone z obecności turystów. Ale przede wszystkim podkreślano, że nie okazują oni świętej górze szacunku, zaśmiecając ją lub załatwiając na niej potrzeby fizjologiczne.

 

Mafijny symbol Neapolu

Z krajobrazu Neapolu zniknęły słynne bloki mieszkalne w dzielnicy Scampia. Przez lata były siedliskiem mafii i nazywano je narkotykowym supermarketem Europy. Wyburzanie rozpoczęło się 20 lutego o godzinie 11.17. Bloki zbudowano na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Z daleka przypominały żagiel lub piramidę, choć równie dobrze mogły nawiązywać swym kształtem do Wezuwiusza. Były zlokalizowane na przedmieściach Neapolu i w zamierzeniu miały być sypialnią dla mniej zamożnych mieszkańców. W rzeczywistości w modernistycznych budynkach zamieszkała głównie biedota i osoby przesiedlone z innych części Kampanii po trzęsieniu ziemi w 1980 roku.

Skupienie w jednym miejscu ogromnej liczby ludzi przyniosło zawiązanie silnych relacji sąsiedzkich i zbudowało daleko posuniętą lojalność na bazie tożsamości losów i miejsca zamieszkania. Właśnie w takich okolicznościach zrodziła się neapolitańska mafia. Architektura bloków-piramid sprzyjała też handlowi używkami.

 

Zagłada kulturowego dziedzictwa Afganistanu

W marcu minęło 19 lat od wysadzenia przez afgańskich talibów dwóch posągów Buddy w Bamianie. Niespotykane w krajach islamskich artefakty zostały wykute w skale w VI wieku n.e. przez buddyjskich mnichów z Indii. Pierwotnie było ich pięć. Najwyższa figura miała 53 m i stanowiła największe na świecie wyobrażenie Buddy.

W marcu 2001 roku talibowie zrealizowali swój od dawna głoszony zamiar i zniszczyli posągi. Przez lata, narażając się na gniew Allaha, zostawiali je w spokoju. Liczyli na to, że społeczność międzynarodowa przychylniejszym okiem spojrzy na ich rządy w Afganistanie. Z punktu widzenia islamu istnienie posągów kłóciło się z zakazem przedstawiania postaci ludzkich oraz z kategorycznym zakazem czczenia innych religii i oddawaniu czci ich symbolom.

Ciekawie o całej operacji napisał Wojciech Jagielski w książce „Modlitwa o deszcz”. Podobno pomysł zburzenia posągów podsunął mulle Omarowi (przywódcy Talibów) sam Osama ben Laden. Namawiając go do ich destrukcji, chciał, aby obaj stali się banitami na swoje podobieństwo. Talibowie podjęli decyzję o zburzeniu posągów po tym, jak ONZ obłożyła Afganistan nowymi sankcjami. Nie mieli już wówczas nic do stracenia. Wysadzenie przedstawień Buddy w Bamianie było najbardziej widocznym przejawem ogólnokrajowej akcji niwelowania wszelkich posągów, posążków i figurek przypominających ludzi i zwierzęta. Wielosetletnia kultura materialna Afganistanu uległa zagładzie.

Od czasu zniszczenia posągów istnieją plany ich odtworzenia. Na ochotnika zgłosiła się np. Japonia. Jednak jest to bardzo trudne, gdyż część odłamków lokalna ludność wykorzystała jako materiał budowlany.

 

2 thoughts on “Depesze ze świata #8

  • 13/05/2020 at 19:29
    Permalink

    Jak zwykle super się czyta. Przynajmniej coś innego niż doniesienia z Sejmu …

    Reply
    • 13/05/2020 at 20:56
      Permalink

      Dziękuję! Ten cykl cieszy się nadzwyczajną popularnością :)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *