Sylwester we Włoszech. Niezapomniany koniec roku

sylwester we włoszech

Jest taki jeden dzień w roku, którego naprawdę nie znoszę. I nie jest to Wigilia spędzana przy rodzinnym stole. A z rodziną, jak wiadomo, najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Na czas świąt bożonarodzeniowych zawsze staram się wyjechać na krócej lub dłużej. Tym wręcz znienawidzonym dniem jest Sylwester. Ale nie dlatego, że z reguły spędzam go w kapciach przed telewizorem, bo nie mam ciekawszych propozycji ani pomysłów. Wręcz przeciwnie, spędzałam go na różne sposoby – we dwoje, na plenerowych imprezach, prywatkach, w podróży, pracując intelektualnie, z filmem lub z książką.

 

Powody, dla którego nie lubię Sylwestra są chyba trzy. Pierwszy to te uporczywe pytania już tydzień przed w stylu „Jakie plany na Sylwestra?” (a w nowym roku – „Jak minął Sylwester?”). Te denerwujące materiały w programach informacyjnych, traktujące o tym, jak spędzić Sylwestra, jak się na niego ubrać i o której godzinie będą go witać poszczególne kraje. Ta presja wywierana przez wszystkich wokół, aby minął na zabawie, tańcach i koniecznie z dużą ilością alkoholu.

Drugi powód to fajerwerki. Rozumiem ich genezę – huk miał odstraszać złe duchy, a blask przyciągać te dobre. Lubię spektakularne pokazy sztucznych ogni. Natomiast bardzo szkoda mi zwierząt, których te huki niesamowicie przerażają. Poza tym czym innym jest profesjonalny i widowiskowy pokaz fajerwerków o północy, a czym innym pojedyncze petardy, wystrzeliwane od połowy grudnia do połowy stycznia. Irytują mnie bardzo.

W końcu, trzecim, najważniejszym powodem jest fakt, że mój Sylwester zawsze był w jakiś sposób nieudany, czasem smutny lub po prostu rozczarowujący. Poza jednym…

 

Sylwester w Bergamo

Sylwestra 2014 spędziłam w Bergamo, zatrzymując się tam po mojej marokańskiej podróży. Myślałam, że tej nocy poczytam książkę do poduszki i jeszcze przed północą pójdę spać. Jednak skończyło się tak, że spędziłam go z gośćmi z mojego hostelu, a była to osobliwa mieszanka. 50-letnia Rumunka, pracująca jako pomoc domowa, którą pracodawca zwolnił 3 dni wcześniej z pracy. Dwie hiszpańskie turystki, zamknięty w sobie rosyjski turysta i dwóch starszawych Włochów (40? 50 lat?), którzy znaleźli się na zakręcie życiowym i mieszkając w hostelu, zastanawiali się nad swoją przyszłością. Czas przed i po północy minął nam na sympatycznej i pełnej śmiechu rozmowie o tym, jakie są zwyczaje świąteczne i sylwestrowe w naszych krajach.

W Sylwestra Włosi tradycyjnie szykują wystawną ucztę i choć my mieliśmy ograniczone możliwości, to i tak na naszym stole niczego nie zabrakło. Przede wszystkim znalazło się na nim panettone (rodzaj drożdżowego ciasta z rodzynkami w kształcie wysokiej babki – uwielbiam!) oraz szampan. Gdy wybija północ, każda osoba musi zjeść kawałek panettone i wypić kieliszek szampana. W niektórych regionach Włoch, podobnie jak w Hiszpanii, po północy je się także 12 winogron na każde 12 miesięcy, aby w nowym roku nie opuszczało nas szczęście, a w szczególności, by nie brakowało pieniędzy. Poniżej lista pozostałych najpopularniejszych sylwestrowych zwyczajów, jakie można spotkać we Włoszech.

 

Zwyczaje sylwestrowe we Włoszech

 

Zjedzenie soczewicy

Można się zetknąć z dwoma tłumaczeniami tego zwyczaju. Zgodnie z pierwszym, soczewica, jako płód rolny związany z naturą, jest symbolem długiego życia. Z kolei drugi mówi o tym, że soczewica przypomina antyczne złote monety, dlatego jej zjedzenie wiążę się z dobrą kondycją finansową w nowym roku. Popularnym prezentem jest wręczenie komuś portfela wypełnionego ziarnami soczewicy, które mają zamienić się w taką samą ilość monet.

 

Czerwona bielizna lub ubranie

Ważne, aby w sylwestrową noc mieć na sobie coś czerwonego, a najlepiej bieliznę, co ma przynosić szczęście szczególnie u płci przeciwnej. Czerwień odbierana jest jako kolor miłości i szczęścia. Czerwona bielizna to miłosny amulet raczej dla kobiet niż dla mężczyzn. Zgodnie z tradycją ta założona w Sylwestra powinna być wyrzucona już następnego dnia.

 

Tłuczenie zastawy stołowej

Jest to zwyczaj szczególnie popularny wśród neapolitańczyków. O północy trzeba rozbić o ziemię, a najlepiej wyrzucić przez okno na ulicę, talerze, szklanki i wszelkie inne obiekty ceramiczne. Ma to symbolizować pozbycie się z domu zła zarówno fizycznego, jak i moralnego, które skumulowało się w minionym roku.

 

Otwarte drzwi i okna

To tradycja typowo rosyjska, ale przyjęła się także we Włoszech. Gdy zegar zacznie wybijać północ, należy otworzyć wszystkie drzwi i okna w domu. Przez otwarte okna uciekają wszystkie złe duchy, a przez drzwi wchodzą te dobre.

 

Życzę Wam, drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, aby przyszły rok był lepszy od mijającego – pełen wyzwań, radości i sukcesów. Swojego Sylwestra spędźcie tak, jak lubicie i chcecie – nieważne, czy oglądając dobry film, czy szalejąc na wielkim balu. Ważne, aby był to miło spędzony czas.

Do przeczytania w roku 2018!

 

2 thoughts on “Sylwester we Włoszech. Niezapomniany koniec roku

  • 30/12/2017 at 15:14
    Permalink

    A ja sobie życzę, żeby Szanowna Autorka w 2018 roku zamieściła równie dużo, równie interesujących wpisów. Najlepszego w 2018 roku! I udanego Sylwestra. Bobek.

    Reply
    • 30/12/2017 at 16:19
      Permalink

      Dziękuję Bobku, mój naczelny komentatorze! Również dla Ciebie spełnienia marzeń i samych dobrych chwil w 2018 roku.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *