Krótki przewodnik po Chile

chile

Ponad 6 tysięcy km wybrzeża, wyspa na końcu świata, góry i wulkany, najsuchsza pustynia na Ziemi, trekkingi wśród lodowców i stolica z imponującą liczbą 136 stacji metra. Chile to kraj wielu „naj”. Jeden z najbardziej zróżnicowanych zakątków świata, najbardziej rozwinięte państwo Ameryki Południowej i jednocześnie najbardziej bezpieczne. Ale pod płaszczykiem nowoczesności i wysokich wskaźników gospodarczych kryją się też ogromne nierówności społeczne.

 

Chile zmaga się z korupcją, słabą jakością kształcenia w szkołach publicznych, skutkami bezmyślnej prywatyzacji (nawet rzeki mają właścicieli), nieefektywnym systemem emerytalnym i niedomagającą służbą zdrowia. W październiku 2019 roku kraj ogarnęły największe w historii protesty społeczne, jakich nie widziano nawet za czasów dyktatury Augusto Pinocheta. Przed Wami krótki przewodnik po Chile, który choć trochę przybliża mnogość zjawisk składających się na fascynujący obraz tego latynoamerykańskiego „chudzielca”.

Ale najpierw, kilka użytecznych wskazówek przed podróżą:

  • Na granicy otrzymacie formularz imigracyjny PDI, którego trzeba strzec jak oka w głowie, bo bez niego nie opuścicie kraju. Należy go także okazywać w hotelach, gdyż stanowi potwierdzenie, że jesteście cudzoziemcami. To ma związek z punktem drugim.
  • W hotelach turyści za nocleg płacą w dolarach, co jest dla nich mało opłacalne przy słabnącym z dnia na dzień peso. Płatność w amerykańskiej walucie wzięła się stąd, że chilijscy obywatele muszą odprowadzać dodatkowy podatek w wysokości 19%. Gdy płacimy za hotel w dolarach, nie musimy go uiszczać.
  • Chile należy do krajów z rygorystycznymi przepisami fitosanitarnymi. Istnieje bezwzględny obowiązek zgłaszania wwozu owoców, warzyw, serów, mięsa i nasion. Wszystkie tego typu towary należy wykazać w deklaracji celno-sanitarnej, której formularz dostaniemy na pokładzie samolotu lub na granicy. Jeśli tego nie zrobimy, a zostaniemy złapani, grozi nam wysoka grzywna. Na lotnisku celników wspierają psy, które obwąchują każdą sztukę bagażu. Osoby deklarujące wwóz produktów ustawiają się do oddzielnej kontroli.

 

Piękno natury

Chile to kraj o zabawnym i niepozornym kształcie, ale niech jego „chudość” Was nie zwiedzie. Tak naprawdę rozciąga się niemal przez połowę kontynentu, na odcinku ponad 4 tys. km, czyli niemal tyle, ile z Warszawy do Dubaju. Prócz tego jest niezwykle zróżnicowany pod względem przyrodniczym i klimatycznym. Z północy na południe sięga od gorącej i najsuchszej na świecie pustyni Atakama po smagany lodowatymi wiatrami Przylądek Horn. Z wybrzeża Pacyfiku w niecałe trzy godziny dojedziemy pod majestatyczne szczyty Andów.

Układając swój plan podróży, miałam twardy orzech do zgryzienia, co zobaczyć w trakcie trzech tygodni ze względu na ogromne odległości pomiędzy miastami. Pewnie niektórym się narażę, ale na dobrą sprawę w Chile są trzy wielkie atrakcje, dla których się do tego kraju przyjeżdża. Najpiękniejsza pustynia świata – Atakama, Wyspa Wielkanocna z wieloma nierozwiązanymi zagadkami etnograficznymi oraz dzika i oszałamiająca Patagonia. Tę ostatnią krainę od razu odrzuciłam. Dlaczego? Po pierwsze, na samą jej eksplorację potrzeba co najmniej trzech tygodni. Po drugie, odwiedzałam Chile w listopadzie, podczas gdy najlepszy czas na wędrówki po Patagonii to styczeń i luty.

Dla smakoszy wina Chile jest wymarzoną destynacją degustacyjną. Tereny wokół Santiago obfitują w winnice i widoki przypominające winne doliny Włoch lub Francji. Amatorzy fotografii będą mogli zrobić w Chile jedne z najpiękniejszych zdjęć w swoim życiu. Uchwycą nie tylko wspomniane wyżej, bardzo różnorodne krajobrazy, ale też zachwycającą faunę. Do zobaczenia są lamy, wikunie, gwanako, pingwiny, lwy morskie, wiskacze, lokalne skunksy (chingue), flamingi, strusie nandu, dzikie koty colocolo i kodkod, pumy oraz andyjskie kondory.

zwierzęta w chile

atacama w chile

 

Neoliberalny eksperyment

Drogie i dobre prywatne szkoły dla najbogatszych oraz fatalne pod względem poziomu nauczania szkoły publiczne to niechlubna wizytówka Chile. Wszystko ma swoje korzenie w czasach Pinocheta, który – chcąc wprowadzić radykalne reformy społeczno-gospodarcze – poddał kraj neoliberalnemu eksperymentowi przeprowadzonemu przez tak zwanych Chicago Boys skupionych wokół Miltona Friedmana. Zgodnie z ich sugestią, ograniczono wpływ państwa na szkoły, przekazując je pod zarządzanie gminom. Mało tego, szkoły mogły od tamtej pory zakładać też osoby prywatne i firmy, które czerpałyby z tego tytułu zyski.  W konsekwencji bogate gminy i bogate dzielnice miały lepsze szkoły z wyższym poziomem nauczania, co jeszcze bardziej potęgowało nierówności społeczne.

Nie był to błąd w sztuce, a przemyślana strategia. Pinochet chciał, aby stopień ukończonej edukacji odzwierciedlał warstwę społeczną, do której należą obywatele. Tym samym szkoła podstawowa była przeznaczona dla wszystkich, także biednych, średnia – dla średniozamożnych i aspirujących do klasy wyższej, zaś studia – tylko dla elit. W rzeczywistości nawet do publicznej szkoły trzeba było dopłacać, np. za mundurki, zajęcia dodatkowe lub udział w stowarzyszeniach.

Najbardziej ponuro wygląda sytuacja na poziomie edukacji wyższej. Żeby móc studiować, osoby pochodzące z niezamożnych rodzin biorą kredyty na zasadach komercyjnych i wchodzą w dorosłość z potężnym długiem, który spłacają latami. Nierzadko zdarza się tak, że rodzina musi podjąć trudną decyzję, które z dzieci wysłać na studia, bowiem może sobie pozwolić na utrzymanie tylko jednego studenta. Według danych OECD, szkolnictwo wyższe w Chile jest najdroższe na świecie. Państwo pokrywa jego koszty średnio w 18%. Roczny koszt studiowania wynosi ok. 4000 dolarów, czyli blisko dwa razy więcej niż w Argentynie, Kolumbii, Peru czy Wenezueli. Stypendia dla niezamożnych i biednych dostaje niespełna 14% studentów, a w wyniku planowanych reform odsetek ten ma wzrosnąć do 40%.

 

Bieda i rozwarstwienie

Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy w stolicy Chile była dla mnie bardzo powszechna, a dla przechodniów uciążliwa, sprzedaż uliczna w samym centrum miasta. Do tej pory myślałam, że to Neapol dzierży w tej kwestii palmę pierwszeństwa. W Santiago na ulicy sprzedaje się wszystko – kanapki, chleb, owoce, ubrania, kłódki, zabawki, różne dziwne, ale przydatne sprzęty domowe, których w wielkim supermarkecie szukałoby się godzinami, a i tak nie znalazło, a tu są dostępne w drodze do lub z pracy. Jednak taka sprzedaż to nie lokalny folklor, tylko najbardziej widoczny przejaw biedy. Jeśli ludzie nie mają z czego żyć, zaczynają sprzedawać – a nierzadko też wyprzedawać – to, co mają.

Choć Chile jest najbardziej rozwiniętym krajem Ameryki Południowej, jest też drugim najbardziej rozwarstwionym społecznie krajem kontynentu. Z najnowszych danych Komisji Gospodarczej Narodów Zjednoczonych ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów (Cepal) wynika, że prawie 1/4 bogactwa Chile jest skupiona w rękach zaledwie 1% obywateli. Bardziej nierównościowo wypada tylko Brazylia, gdzie niemal 28% bogactwa należy do 1% obywateli.

Do chilijskich bogaczy-biznesmenów zalicza się obecny, mocno krytykowany prezydent tego kraju – Sebastián Piñera. Jest właścicielem stacji telewizyjnej Chilevisión, akcjonariuszem chilijskich linii lotniczych LATAM, a także dyrektorem kilku chilijskich spółek. Jego majątek szacuje się na blisko 1,2 miliarda dolarów.

 

Bohater Domeyko

Ignacy Domeyko jest postacią bardziej znaną w Chile niż w Polsce. To XIX-wieczny geolog, inżynier górnictwa i badacz Ameryki Południowej, który zainspirował Adama Mickiewicza do stworzenia postaci Żegoty w III części „Dziadów”. W 1837 roku Domeyko podjął pracę w Alzacji, gdzie poszukiwał złóż rud żelaza. W tym czasie otrzymał propozycję objęcia stanowiska wykładowcy chemii i mineralogii w Coquimbo, w północnym Chile, którą przyjął.

Przez sześć lat pracował jako wykładowca, a wolny czas przeznaczał na podróże po Andach. Ich opisy stanowią dziś cenne źródło informacji, a zbierane w trakcie wędrówek minerały przekształciły się w bogatą i unikalną kolekcję. W 1848 roku kongres chilijski z własnej inicjatywy przyznał Domeyce jednogłośnie obywatelstwo chilijskie.

Skąd takie uznanie? Dzięki prowadzonym przez Domeykę badaniom mineralogicznym i geologicznym w Chile rozwinął się przemysł górniczy. Prócz tego jego działalność dydaktyczna przyczyniła się do upowszechnienia w kraju oświaty i polepszenia jej poziomu. Po śmierci Domeyki pamięć o nim bynajmniej się nie zatarła – jego nazwiskiem nazwano wiele ulic, planetoidę, pasmo górskie (Cordillera de Domeyko), miejscowość, a także minerał – domeykit.

 

Dom, a obecnie muzeum Domeyki w Santiago

 

Trzęsienia ziemi

Chile należy do najbardziej aktywnych sejsmicznie rejonów na świecie. To tu w 1960 roku odnotowano najsilniejszy wstrząs tektoniczny w dotychczasowej historii pomiarów – 9,5 w skali Richtera. Mimo zagrożenia, w stolicy stoją nawet 30-piętrowe bloki mieszkalne i wybudowano w niej najwyższy wieżowiec Ameryki Południowej – Gran Torre Santiago mierzący 300 m. 4 dni od mojego wyjazdu z Chile nastąpiła seria trzęsień ziemi trwających niemal tydzień. Co prawda miały małą magnitudę (powyżej 4, a maksimum 6,0), ale ich liczba i różne lokalizacje mówią same za siebie.

Ostatnie silne trzęsienie ziemi w Chile (8,8 w skali Richtera) miało miejsce w lutym 2010 r. pod dnem oceanu. W czasie trzęsienia płyta Nazca zanurzyła się pod płytę południowoamerykańską, czego efektem było przesunięcie się skał względem siebie na odległość do 11 m. Łączna liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 525 osób. Najbardziej tragiczne w skutkach było trzęsienie ziemi z maja 1960 roku. Epicentrum znajdowało się w okolicach miasta Valdivia. Wstrząs o sile 9,5 w skali Richtera wywołał także fale tsunami, które dotarły nawet do wybrzeża Hawajów i Japonii. Łącznie na skutek wstrząsu i fal tsunami zginęło około 1655 osób.

 

Ile kosztowały 3 tygodnie w Chile?

Chile jest droższym krajem niż Polska i trzeba to wziąć pod uwagę. Kiedyś chwaliłam się, że trzy tygodnie w Tajlandii i Kambodży kosztowały mnie 4650 zł (łącznie z przelotem). Za taki sam okres pobytu w Chile musiałam przeznaczyć ok. 9000 zł (licząc też samoloty). Moja trasa obejmowała Wyspę Wielkanocną, która jest o wiele droższa od reszty kraju, ale nie aż tak bardzo, jak przewidywałam. W podróży wydałam 1200 dolarów oraz 170000 chilijskich peso (994,50 zł).

W podziale na główne kategorie wyglądało to tak:

  Loty = 4210,41 zł, w tym:

  • 2519,18 zł – lot Warszawa-Santiago
  • 1301,23 zł – lot Santiago-Wyspa Wielkanocna (wielka okazja, normalnie są po 4000 zł)
  • 390 zł – loty Santiago-Calama-Santiago

   Noclegi = 789 $

  Wycieczki = $83000 CLP

   Bilety wstępu = $82500 CLP, w tym $54000 bilet do Parku Narodowego na Wyspie Wielkanocnej

 

Ceny w Chile

Kurs wymiany dolarów amerykańskich na chilijskie peso w czasie trzytygodniowego pobytu znacznie podskoczył ze względu na trwające niepokoje społeczne. Pierwszego dnia pobytu, na lotnisku w Santiago, wynosił 1$=730 peso, po 10 dniach, na tym samym lotnisku – 755 peso. Pod koniec wyjazdu dolar wymieniany w Santiago był wart już 792 peso. Poniżej przedstawiam przykładowe ceny ($1 CLP = 0,006 zł) w listopadzie 2019 r.

 

Obiad w restauracji (zawsze doliczają 10% napiwku)

$3850 – najtańszy, jaki zjadłam (San Pedro de Atacama)

$12600 – najdroższy (Wyspa Wielkanocna)

Zestawy lunchowe od $4500 do $8000

 

Transport

Chile posiada bogatą siatkę połączeń autobusowych. Podróże są bardzo komfortowe i można wybierać spośród różnych przewoźników. Największą sieć połączeń ma Turbus, który oferuje także wiele tras dalekobieżnych. Przejazdy nie należą do drogich, ale ceny biletów lotniczych są na tyle atrakcyjne, że mało kto decyduje się na dwudziestogodzinną mordęgę przez pół kraju. Inaczej wygląda kwestia cen biletów metra w Santiago. Jest to relatywnie drogi środek transportu.

$1900 – bus z lotniska w Santiago albo na lotnisko

$3600 (Turbus) / $3800 (Condor) – bus Santiago-Valparaíso

$3000 – karta na metro w Santiago z dwoma przejazdami

$12000 – transport busikiem z lotniska w Calamie do San Pedro de Atacama  (w dwie strony $20000); autobus z pewnością jest kilkukrotnie tańszy, ale kursuje bardzo rzadko

 

Ceny pamiątek

magnes na lodówkę – $1000

pocztówka – $350-500

znaczek – $1000

czapka andyjska – $3000

sweter z wełny lamy – $8000

skarpety z wełny – $2000

kolczyki – $2000

breloczki, otwieracze, zawieszki itp. – $1000-2000

kubek (np. do yerba mate) – $4000-6000

mała, puchata lama – $5000

 

Zakupy spożywcze

woda 1,5 l – $1000 na Atacamie, $550 w supermarkecie w Santiago lub Valparaíso, $1800 na Wyspie Wielkanocnej

ananas – $2000

duże jabłko – $400

sok 1 l – $1000

ciastko czekoladowe – $600

paczka Oreo – $850

wafelki – $1000

gałka lodów – $1800-2000

 

Ceny w supermarkecie

bakłażan (szt.) – $699

cukinia (szt.) – $590

makaron – $500

kuskus – $1300

quinoa – $1800

banany (kg) – $890

awokado haas (kg) – $3600

banany (kg) – $890

marchew (kg) – $690

piwo rzemieślnicze – $2500-3300

pomidory (kg) – $1200

krajobrazy chile

Listopad 2019 r.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *