Batumi – witajcie w nadmorskim Disneylandzie Gruzji

batumi

Dziś nie ma tu herbacianych pól, o których śpiewały Filipinki. I nie jestem pewna, czy kiedykolwiek tu były. Ale fakt jest taki, że o Batumi, choćby za sprawą starego szlagieru, słyszał niemal każdy. Dla mnie, jako małej dziewczynki dorastającej w latach 90., ta nazwa była niezwykle egzotyczna. W najśmielszych snach nie spodziewałam się, że kiedyś sama znajdę się w Batumi. A to, co zastałam na miejscu, przerosło nawet moje dziecięce wyobrażenia.

 

Jakby to powiedzieli Amerykanie – Batumi jest „cool”. Właśnie takie, a nie żadne „fajne, niezwykłe, szalone, piękne, zaskakujące”, ale „cool”. To miasto jest tak nieprawdopodobne, tak odczepione od tego, co można oglądać w Gruzji, że musi być też określane w zupełnie niecodzienny sposób. Ja jestem Batumi zachwycona i mogłabym tam przyjechać w podróż poślubną. Codziennie chodzić za rączkę z moim lubym czystą i długą promenadą, którą ozdabiają trochę kiczowate rzeźby miłosne. Zresztą kicz to drugie imię tego czarnomorskiego kurortu. Ale bardzo mu pasuje. Kicz rzadko kiedy lubię, ale ten w wersji batumskiej mnie zwyczajnie rozczulił i podbił moje serce. Oglądałam te wszystkie instalacje i nowo wzniesione budynki z niegasnącym zaciekawieniem.

 

Bajkowe Batumi

W Batumi czułam się jak zagubiona księżniczka, która trafiła do bajki. Te pałace, wieżyczki, dziwne szklane konstrukcje, pięknie przycięte drzewka, iluminacje, domy stojące na dachach i wielki diabelski młyn. Czy Tim Burton był już w Batumi? Powinien. Czułby dumę, że ktoś ma tak samą żywą i szaloną wyobraźnię, jak on. Podobno miasto wielu osobom się nie podoba. Mi od dawien dawna nigdzie tak dobrze nie było w podróży, jak właśnie w Batumi. Szczęściem niesłychanym znalazłam nocleg w hotelu – UWAGA! – czterogwiazdkowym w samym centrum starego miasta. Ze śniadaniem – i to jakim śniadaniem! Zapłaciłam za te nieprawdopodobne luksusy 50 lari za noc (ok 75 zł). Jakaś bajkowa okazja na Booking.com.

Ja wiem, że to trochę słabo tak się przechwalać noclegiem, ale dobrze wiecie, że moje podróże w luksusy nigdy nie opływały :). Za każdym razem, gdy mam łazienkę w pokoju, to cieszę się jak dziecko, a co dopiero śniadanie w cenie i widok z okna na secesyjne kamienice. Czułam się niemal jak w Paryżu. Batumi też najlepiej mnie nakarmiło. Chciałoby się napisać – w końcu. Gruzińska kuchnia to głównie potrawy mączne, mięso i sery, a wśród czołowych dań mamy chinkali i chachapuri. Jako weganka przez większość czasu żywiłam się głównie lobiani (placek z czerwoną fasolą). W Batumi znajduje się mnóstwo restauracji, których menu jest skonstruowane pod międzynarodowe gusta i jest bardzo urozmaicone. Są zupy, sałatki, mnóstwo warzyw. Mimo że to kurort, ceny są naprawdę rozsądne, a porcje ogromne.

 

Batumi pachnące nowością

Moim zdaniem Batumi nie można brać na serio. Trzeba je zaakceptować z całym dobrodziejstwem inwentarza.  Najgorsze, co można zrobić, to oceniać i doszukiwać się racjonalności. Na przykład spoglądać na nowoczesną architekturę i wyrokować, że nie pasuje do otoczenia. Albo chodzić i narzekać, że secesyjne kamienice są tak sterylnie odrestaurowane, że tracą cały swój historyczny sznyt. Pukać się w głowę na widok Piazza, czyli imitacji weneckiego placu, który zbudowano dopiero w 2009 roku. Lub też – to akurat najgorsze – zawodzić, jak tu turystycznie. Bo tyle sklepów z pamiątkami, a w każdym te same wątpliwej urody i oryginalności przedmioty. A ja się z tej komercji cieszyłam. Na jednej uliczce miałam sześć sklepów obok siebie i w końcu mogłam kupić jakieś pamiątki. W Tbilisi było z tym trudniej, a wybór nie należał do największych.

Turystyczność Batumi czuć na każdym kroku, ale mi to odpowiadało. Może dlatego, że miałam w kościach już kilkanaście dni podróży po Gruzji i Armenii i w końcu chciałam odsapnąć w „luksusach”. Aby miasto wyglądało tak, jak teraz, czyli świeciło czystością i nowością, wpompowano miliony lari i te inwestycje widać na każdym kroku. Są ścieżki rowerowe, których nie znajdziecie w żadnym innym gruzińskim mieście. Idealnie przystrzyżone drzewka, brukowane uliczki, mnóstwo ławeczek do kontemplacji odnowionych secesyjnych budynków. Czysto, zielono i po prostu ładnie. Nawet sprzedawczynie świeżo wyciskanych soków są młode i urodziwe, a ich stoiska higieniczne i pachnące nowością. W innych częściach Gruzji soki sprzedają gruzińskie babinki przy rozklekotanych stolikach.

 

Przeszłość i przyszłość

Ale pachnące nowością Batumi ma też swoją swojską oraz nieupudrowaną twarz i może to połączenie sprawiło, że tak bardzo się mi spodobało. Obok sieciowych sklepów odzieżowych i butików gruzińskich projektantów mamy też naprawdę sporo second handów! Na dodatek nie są poukrywane w bocznych uliczkach, tylko dumnie zawłaszczają główne arterie starego miasta. Sprzedawczynie stoją w progu z papierosem i łypią ciekawskim wzrokiem na turystów. Oprócz rozpasanych wieżowców, luksusowych budynków i pięknych secesyjnych kamienic oglądamy też sowieckie, zapuszczone bloki, w których życie już tak nowoczesne nie jest. Batumi to też miasto nieustannie się tworzące. Nad morzem pełno żurawi, ale tych budowlanych. Kolejne wieżowce i hotele pną się wysoko w górę, ale oferowane apartamenty są poza finansowym zasięgiem Gruzinów. Jestem ciekawa, jak miasto będzie wyglądało za 10 lat.

 

Dziś to nadmorski kurort odwiedzany przede wszystkim przez Rosjan, Polaków i Turków. Zresztą ci ostatni są chyba nacją dominującą, a w mieście jest sporo tureckich sklepów i restauracji, a nawet meczet. Do pierwszego tureckiego miasta dojedzie się z Batumi w półtorej godziny, a do Trabzonu – w cztery. Zarówno młode, jak i starsze Turczynki chodzą w chustach. Przyjechały tu wszakże ze wschodniej, konserwatywnej Turcji. Ale nastolatki, gdy są w swoim towarzystwie, już bez zbędnej pruderii palą papierosy. Bo dla nich, jak i dla wizytujących Batumi Irańczyków, miasto jest powiewem zachodu i wolności.

 

1. Wieża Gruzińskiego Alfabetu, Diabelski Młyn i Batumi Tower z wbudowanym niewielkim diabelskim młynem to symbole nowoczesnego Batumi.

 

2. Batumi słynie ze swoich dziwacznych budynków na czele ze współczesnym Koloseum i Białym Domem postawionym na dachu.

 

 

3. Miasto nocą prezentuje się jeszcze bardziej bajkowo.

 

4. Plaża w Batumi jest co prawda kamienista, ale bardzo długa. Nadmorska promenada gwarantuje prawie dwugodzinny spacer w jedną stronę, a odpoczynek gwarantują liczne ławki, a nawet leżaki.

plaża w batumi

 

batumi morze i plaża

 

5. Centrum Batumi stanowi plac Europy (Evropas moedani). W jego centrum stoi wątpliwej urody pomnik Medei trzymającej złote runo, czyli baranią skórę pokrytą złotym pyłem. Koszt wzniesienia postumentu wyniósł podobno milion lari.

batumi plac Europy

 

6. W Batumi znajdziemy nie tylko futurystyczne budynki, ale też ciekawe kościoły. Pierwszy to ortodoksyjny Kościół św. Mikołaja położony tuż przy Piazza. Został wzniesiony przez grecką diasporę w XIX wieku. Wnętrza są bogate zdobione i pełne dobrze zachowanych malowideł.

 

7. Drugą wartą uwagi świątynią jest Katedra Narodzenia NMP. Kiedyś należała do wspólnoty katolickiej, ale przemieniono ją w kościół prawosławny, nie zmieniając jednak zewnętrznej bryły. Z tego powodu mamy bardzo oryginalne połączenie obu stylów religijnych.

 

8. Batumi w wersji nieumalowanej. Socjalistyczne budownictwo w cieniu pachnących nowością szklanych wież.

 

9. Miasto jest świetnie opisane i znajdziemy w nim mnóstwo kierunkowskazów.

Maj 2018 r.

 

2 thoughts on “Batumi – witajcie w nadmorskim Disneylandzie Gruzji

  • 26/09/2018 at 11:46
    Permalink

    Hej! W Batumi byłem 2 lata temu. Chciałbym podzielać Twój entuzjazm co do tego miasta , ale nijak nie mogę się na to zebrać… Po prostu zupełnie nie moje klimaty. Aczkolwiek w podróżowaniu piękne jest właśnie to, że możemy patrzeć na te same miejsca i zupełnie inaczej je widzieć i odbierać.
    Pozdrawiam!

    Reply
    • 26/09/2018 at 22:48
      Permalink

      Cześć Pawle! I o to właśnie chodzi – żeby odwiedzane miejsca budziły emocje i były niejednoznaczne. Pewnie gdybym trafiła do Batumi w innych okolicznościach lub porze roku, mój odbiór byłby zupełnie inny. Pozdrowienia :)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *