Armenia – kraj zapomniany przez Boga

Armenia kojarzy się albo raczej negatywnie, albo wcale. Niegdyś wielkie imperium rozciągające się od Libanu po Azerbejdżan, dziś zajmuje 1/10 dawnego terytorium. Mieszkają w niej jacyś ciemni, podejrzanie wyglądający ludzie, ale z krzyżami na szyjach, czyli nasi. Toczą się jakieś kuriozalne wojny o kawałek gór i lasów. Spory z sąsiadami nie chcą wygasnąć i Armenia ma zamknięte granice z Turcją i Azerbejdżanem. Nie jest też zbytnio lubiana przez sąsiednią Gruzję, ale jednocześnie ma dobre stosunki z Iranem, Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Oto opowieść o kraju-fenomenie – niewielkim terytorialnie, ale wielkim kulturowo i mentalnie.

 

W Armenii oficjalnie mieszka 3 mln ludzi, ale w rzeczywistości zaledwie 2 mln. Reszta pracuje w sąsiednich krajach – Rosji, Azerbejdżanie i Gruzji. Ale Ormian najwięcej jest nie na Kaukazie, ale daleko poza granicami rodzinnej krainy. Ormiańska diaspora może liczyć nawet 10 mln ludzi i de facto to ona, dzięki swoim wpływom i pieniądzom, decyduje o kierunku, w jakim zmierza kraj. Najwięcej osób pochodzenia ormiańskiego żyje w Rosji, Stanach Zjednoczonych, Francji, Argentynie, Libanie, Iranie, Kanadzie, Ukrainie, Grecji i Australii. W Kalifornii jest całe ormiańskie miasto, zaś jedna z weneckich wysp – San Lazzaro degli Armeni – jest w posiadaniu ormiańskiego zakonu mechitarystów, który otrzymał ją od Senatu Wenecji na miejsce osiedlenia po zniszczeniu przez Turków ich pierwszego domu na Peloponezie.

Ormianie są wszędzie, ich ojczyzną jest cały świat. Utalentowani i obrotni szybko uczyli się języków obcych i dochodzili do sporych majątków. Często nie wiemy, że mamy do czynienia z osobą o ormiańskich korzeniach, ale duże ułatwienie stanowią typowe ormiańskie nazwiska kończące się na –ian lub –yan. I tak, Ormianami z pochodzenia są: piosenkarz i aktor Charles Aznavour (właśc. Szahnur Waghinak Aznawurian), malarz abstrakcyjny Arshile Gorky (właśc. Wostanik Manug Adoyan), piosenkarka i aktorka Cher (właść. Cherilyn Sarkisian), tenisista Andre Agassi (nazwisko ojca Agassian), wokalista zespołu System of A Down Serj Tankian czy… siostry Kardashian. Ormiańskie korzenie miał także polski reżyser Jerzy Kawalerowicz, którego ojciec nosił rodowe nazwisko Kavalarian.

 

Armenia w dziejach świata

Ormianie, podobnie jak Gruzini i Azerowie, próbują szukać swoich starożytnych korzeni, by wykazać swoją wyższość wobec sąsiadów i dowieść swojego prawa do ziemi. Głoszą, że wywodzą się ze starożytnego państwa Urartu, które istniało od VIII do VI wieku p.n.e. na terenie dzisiejszej Armenii, Turcji i Iranu. Według Biblii Ormianie są potomkami Hajka, praprawnuka Noego. Ararat, gdzie miała osiąść po potopie Arka Noego, jest dla nich świętą górą, choć znajduje się na terytorium Turcji, zaledwie 30 km od granicy obu zwaśnionych państw. Pierwsze ormiańskie państwo powstało w 189 roku p.n.e. Ale jeden fakt z dziejów Armenii jest szczególnie warty podkreślenia – kraj jako pierwszy na świecie przyjął chrześcijaństwo w 301 roku.

Jednak jego pozycja z biegiem czasu coraz bardziej malała, a Bóg jakby zaczął zapominać o swoim pierwszym uczniu. Współczesna Armenia to niewielkich rozmiarów kraj, miejscami skrajnie biedny i zacofany. Jeździ się tu albo mercedesem, albo ładą – nie ma innej opcji. Rodzaj środka transportu symbolizuje tutejsze rozwarstwienie i pokazuje, kto ma lub nie ma rodziny za granicą. Jednak po dawnej świetności i wielkości Armenii pozostał wyraźny ślad. Odwiedzając ją, musicie koniecznie wybrać się do Muzeum Historii Armenii w Erywaniu. Moim zdaniem część dotycząca starożytności jest doskonała. Aż trudno uwierzyć, że siedem czy pięć tysięcy lat przed Chrystusem istniała na tych terenach tak rozwinięta cywilizacja. Oglądałam świetnie zachowaną biżuterię, figurki, naczynia i inskrypcje, których nigdy wcześniej nie widziałam w żadnym muzeum. Do tego bardzo ciekawa część poświęcona czasom prehistorycznym, jako że w jaskiniach na terenie Armenii odkryto wiele śladów z tej epoki.

 

Piętno historii

O tym, jakim krajem Armenia jest dzisiaj i dlaczego wygląda tak, jak wygląda, zadecydowały trzy wydarzenia z XX wieku.

 

Ludobójstwo Ormian przez Turków

Część ziem etnicznie ormiańskich od XVII wieku znajdowała się w granicach Imperium Osmańskiego, a reszta trafiła pod panowanie Persji, by w połowie XIX wieku przejść w ręce Rosji. Pod koniec XIX wieku Ormianie z Imperium Osmańskiego zaczęli dopominać się o większe prawa i zakończenie dyskryminacji, co w 1895 roku doprowadziło do pierwszego pogromu ze strony Turków. Zginęło od 80 do 300 tysięcy osób. W czasie pierwszej wojny światowej Ormianie głosili hasła niepodległościowe, dopominając się ustanowienia własnego państwa narodowego. To spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem młodoturków, którzy na początku chcieli deportować, a następnie zaczęli zabijać niepokornych sąsiadów. W latach 1915-22 zginęło około 1,5 mln Ormian. Część z nich padła ofiarą bezpośrednich czystek, a inni stracili życie w czasie długiej wędrówki do Syrii. Świat na wiele lat zapomniał o wielkiej tragedii narodu ormiańskiego.

W latach 70. XX wieku w Libanie powstała ASALA – Tajna Ormiańska Armia Wyzwolenia Armenii o charakterze terrorystycznym. Jej celem było zmuszenie Turcji do wzięcia odpowiedzialności za rzeź Ormian, wypłaty odszkodowań i zwrotu ormiańskich ziem. W wyniku jej działań zamordowano ponad 40 tureckich dyplomatów i członków ich rodzin, co spotkało się z potępieniem ze strony światowej opinii publicznej. Dopiero gdy w latach 80. do akcji wkroczyła diaspora ormiańska, żądająca uznania zbrodni tureckich za ludobójstwo, światowi politycy zaczęli uważniej wsłuchiwać się w postulaty Armenii. Dziś rzeź Ormian uznaje za ludobójstwo ponad 20 państw, w tym Polska.

Turcja niezmiennie zaprzecza, że chodziło o celową eksterminację całego narodu. Broni się, tłumacząc, że wówczas trwała wojna, która pochłonęła wiele ofiar, także tureckich i kurdyjskich. Oprócz konieczności zapłaty gigantycznych odszkodowań dla ofiar i ich potomków, władze w Ankarze boją się też okrojenia swojego terytorium. Okolice jeziora Wan i Araratu to etniczne ziemie Ormian, na których znajdowało się wiele ormiańskich monastyrów i klasztorów. Dziś, w wyniku tureckich działań zmierzających do zacierania dziedzictwa historycznego na tych terenach, zostały po nich co najwyżej ruiny.

 

Trzęsienie ziemi w 1988 roku

Armenia nie ma zbyt pięknych miast i przyjeżdża się tu przede wszystkim dla krajobrazów. To teren sejsmiczny, co trzeba mieć na uwadze, narzekając, że budynki są takie niskie i trącące komuną. Bo faktycznie większość z nich powstała 30 lat temu. 7 grudnia 1988 roku Armenię nawiedziły dwa trzęsienia ziemi, jedno o magnitudzie 6,8, a drugie o magnitudzie 5,8. Wstrząsy zamieniły w gruzy 20 miast i 342 osady na terenie całej północnej Armenii, a 58 z nich zupełnie nie nadawało się do zamieszkania. Zginęło 25 tysięcy osób.

W regionie epicentrum z gór schodziły osuwiska i lawiny, a niska temperatura i opady śniegu utrudniały akcję ratowniczą oraz sytuację ocalałych. Liczba ofiar była tak duża także ze względu na ówczesną radziecką technologię wznoszenia budynków. Zbudowane z wielkiej płyty składały się jak domki z kart, więc ludzie znajdujący się na wyższych piętrach nie mieli szans na przeżycie. Trzęsienie ziemi w Armenii było pierwszym w historii Związku Radzieckiego wydarzeniem, które zmusiło władze do zaapelowania o pomoc międzynarodową. Do dziś pozostaje ono największą tragedią sejsmiczną we współczesnych dziejach regionu.

 

Wojna o Górski Karabach

Spór o Górski Karabach dotyczy nie tylko ziemi, o którą walczą Ormianie z Azerami, ale też historii i tradycji. Dla Azerów Qarabağ to kolebka ich kultury, bowiem w mieście Şuşa rozkwitła azerska literatura i język. Z kolei dla Ormian to ich etniczne ziemie, o czym zaświadczają tysiące chrześcijańskich klasztorów i monastyrów. Stalin postanowił raz na zawsze zażegnać historyczne spory i odłączył Karabach od Armenii w 1922 roku, czyniąc z niego obszar autonomiczny w granicach Azerbejdżanu. Jednak wciąż zdecydowaną większość, bo 80% ludności, stanowili w nim Ormianie. W 1987 roku zaczęli domagać się przyłączenia do Armeńskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, na co Azerbejdżan nie chciał pozwolić. Rozpoczęła się krwawa wojna, która trwała od 1988 roku do zawieszenia broni w 1994 roku.

W wyniku konfliktu o Górski Karabach zginęło 6 tysięcy Ormian i 11 tysięcy Azerów, co na tle całej populacji Karabachu stanowiło ogromny odsetek ludności. Dodatkowo około 750 tysięcy osób zostało przesiedlonych, co wpłynęło destabilizująco na społeczeństwa obu krajów. Choć Ormianie są cichym zwycięzcą wojny, Armenia nie uznaje ogłoszonej niepodległości Górnego Karabachu, podobnie jak żadne państwo na świecie. Do tej pory na granicy parapaństwa dochodzi do incydentów i wymiany ognia, w której giną żołnierze. Niemniej Górny Karabach jest w miarę bezpieczny i można go bez przeszkód zwiedzać. Jedyne obostrzenie polega na tym, że po wjeździe wszyscy turyści muszą wyrobić płatną wizę (3000 dram) w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Stepanakert. Procedura jest krótka i zabiera 15 min, a wiza jest wydawana na 21 dni.

 

Ceny w Armenii

(1 € = 586 dramów, 100 dram = ok. 0,70 zł)

Przejazdy

Erywań-Tbilisi = 6500 dram

Erywań-Sewan = 1600 dram

Erywań-Wanadzor = 1200 dram

Erywań-Gogh = 250 dram

Erywań-Vari = 350 dram

Wanadzor-Tbilisi = 4000 dram

Marszrutka i metro w Erywaniu = 100 dram

 

Jedzenie

posiłek w restauracji – od 2500 dramów +10% serwis

lody kulkowe – 600-800 dram/kulka

woda 1,5 l = 200 dram

chleb – 210 dram

jabłka – 480 dram/kg

ciastko francuskie – 180 dram

banany – 800 dram/kg

 

Pamiątki

pocztówka – 300 dram

znaczek – 350 dram

magnes – 800 dram

czapka – 3500 dram

 

Noclegi

Hotel/pensjonat 9.000-11.000 dram za pokój dwuosobowy

Hostel od 2000 dram za łóżko w pokoju wieloosobowym

 

Polecane książki:

1. Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń, Armenia. Karawany śmierci, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016.

2. Wojciech Górecki, Toast za przodków, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010.

Kwiecień 2018 r.

 

4 thoughts on “Armenia – kraj zapomniany przez Boga

  • 20/05/2018 at 11:10
    Permalink

    Kolejny bardzo interesujący wpis. Gratuluje podrozy!

    Reply
    • 20/05/2018 at 22:18
      Permalink

      Dziękuję serdecznie. Zapraszam na kolejne wpisy o Armenii.

      Reply
  • 22/05/2018 at 17:12
    Permalink

    I znowu piękne zdjęcia. Zazdroszczę i gratuluję „dobrego oka”.

    Reply
    • 16/06/2018 at 15:09
      Permalink

      Dziękuję bardzo, miło mi to czytać!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *